UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

III rembertowskie dyktando

Kategoria: Artykuły

Dyktando na wpół ornitologiczne

 

Gżegżółka z piegżą jak bum-cyk-cyk

żabiściek zżarły

i nie umarły.

 

Czmychnęły w chaszcze pstre przepiórzyce,

 a z nimi trznadel, zna okolicę,

więc, by przechytrzyć bekasa kszyka,

w trzcinie wpółzżętej żwawo pomyka.

 

Ani go widu, ani słychu.

Pójdźka z pustułką ścichły na strychu.

Coś szuru-buru i krętu-wętu,

jestżeli powód do zamętu?

 

Trzy przepiórzyce hoc, hoc, hoc

 na hulajnodze pędzą w noc.

 I z nagła słychać: łubu-du!

Spadłyżby może?

Ani mru-mru.

 

Ja wszystkie ptaszki kocham en bloc,

może nie całkiem, nie znoszę srok.

Żerują, siedząc hardo na żerdzi

i kłamią. Brzechwa tak twierdzi.